Nie ma nic bardziej interesującego od tego, co nieznane
gen - gen, genetyka, genealogia
du - duch, duchy, dusza
Zjawisko humanistyczno-naukowo-społeczne zapoczątkowane w pierwszych dziesięcioleciach wieku XXI przez ludzi charakteryzujących się szczególną wrażliwością na dokonujące się na świecie zmiany, dotyczące wszystkich sfer życia.
Ich działalność polegała - i polega nadal - na zwalczaniu i eliminowaniu - w pokojowy sposób - za pomocą publikacji, edukacji, sztuki, zagrożeń, wynikających z niefrasobliwych zachowań ludzi odpowiedzialnych za losy świata.
Gendowcy - dzięki wiedzy i intuicji - potrafią też przewidywać przyszłość, a także proponować konkretne działania przyczyniające się do stabilizacji i spokojnego rozwoju całego świata.
Nazwę gendu wymyśliła i zjawisko zapoczątkowała Beata Łomnicka.
Teraz, w roku 2026 osób sympatyzujących i utożsamiających się z gendu (Gendowców) jest przeszło 220 milionów.

Młody chłopak na brzegu wielkiej wody siedzi i sieć rybacką rozplątuje.
Tak jest tą pracą pochłonięty, że nawet nie zauważył jak wieloryb do brzegu podpłynął.
Dopiero kiedy mężczyzna z grzbietu wieloryba na brzeg zeskoczył i przy chłopcu stanął, ten wzrok do góry podniósł.
CHŁOPIEC: - Kim jesteś ?
CHŁOPIEC: - Na naszej planecie nie ma nikogo, kto się tak nazywa
MĘŻCZYZNA: - Bo ja nie jestem z waszej planety, tylko tę planetę stworzyłem. I uczyniłem to w Niebie siedząc. Bo jakbym mógł zrobić to na tej planecie będąc, jak tej planety nie było ?
CHŁOPIEC: - A imię swoje też sam stworzyłeś ?
MĘŻCZYZNA: - Tak
CHŁOPIEC: - A co ono znaczy ? Bo na naszej planecie wszystkie imiona i nazwy mają swoje znaczenie. A że twojego imienia nie ma, to jego znaczenia nie znam
MĘŻCZYZNA: - Wstań i spójrz pod nogi. Stoisz na piasku tak ?
CHŁOPIEC: - Tak
MĘŻCZYZNA: - Piasek jest częścią Ziemi tak ?
CHŁOPIEC: - Tak
MĘŻCZYZNA: - Stoisz na piasku obiema nogami. Masz więc cząstkę Ziemi pod nimi. Czujesz ten piasek, bo na nim stoisz. Widzisz go, bo jesteś na nim.
Kawałek dalej zaczyna się woda. Najpierw widzisz ją dokładnie, bo się w niej myjesz, łowisz w niej ryby, chodzisz po dnie tej wielkiej wody więc czujesz, że to dno, to też Ziemia. Tyle że jest na niej woda tak ?
CHŁOPIEC: - Tak. Ale ja cię pytam o twoje imię. Co ono znaczy ?
MĘŻCZYZNA: - Dalej też jest woda. I tam daleko i bardzo daleko też. Widzisz ją, ale widzisz coraz mniej, bo jest bardzo daleko. To się nazywa horyzont. Widzisz to, co jest bardzo daleko, ale nie wiesz co tam jest, bo nigdy tam nie byłeś
CHŁOPIEC: - Ale widzę, że jest tam woda
MĘŻCZYZNA: - Wodę widzisz, ale tego co w niej jest, nie. Tak samo jak nie widzisz tego, co jest za horyzontem. A za horyzontem, a więc tam, gdzie z tego miejsca nic już nie widać, też jest Ziemia. I są tam też istoty żywe. Ale tego nie widzisz, więc o tym nie wiesz, a ja wiem. Bo całą tę planetę stworzyłem
CHŁOPIEC: - No dobrze już. Pomóż mi do końca sieć rozplątać, bo tato przyjdzie i musimy ryby łowić
MĘŻCZYZNA: - Wiem
CHŁOPIEC: - Jak tak wszystko wiesz to powiedz, czy dużo ryb dziś złowimy ?
MĘŻCZYZNA: -
CHŁOPIEC: - A widzisz ! Nie wiesz :) A to, że jestem dobrym rybakiem i dużo ryb potrafię złowić wiesz ?
MĘŻCZYZNA: - Nie ty jesteś dobrym rybakiem, tylko twój ojciec. Ty nie chcesz pójść w jego ślady, ale że się ojca boisz, to mu tego nie powiedziałeś. Jesteś mądrym chłopcem, chcesz pójść własną drogą, ale nie wiesz jak to zrobić
CHŁOPIEC: - A ty wiesz ? To powiedz
MĘŻCZYZNA: -
CHŁOPIEC: - Nie wiesz ? Czy nie chcesz powiedzieć ?
MĘŻCZYZNA: - Musisz sam wiedzieć czego chcesz i jaką drogę wybrać. Jesteś jeszcze chłopcem, ale już na tyle dużym, że sam powinieneś o tym, co chcesz w życiu robić umieć zdecydować
CHŁOPIEC: - A jak nie będę pewien, to mogę ojca swego zapytać
MĘŻCZYZNA: -
Chłopiec i mężczyzna szybko rozplątywanie sieci skończyli.
Mężczyzna wstał, po ramieniu chłopca poklepał, na grzbiet wieloryba wskoczył i za horyzont śmignął
Po kilku godzinach łowienia ryb ojciec z synem wrócili do domu.
Ojciec sieć rozciągał na palach, żeby się nie splątała, a chłopiec przed domem usiadł i zaczął o spotkaniu z bogiem myśleć.
Dopiero kiedy słońce za horyzont się schowało, chłopiec do chaty poszedł, rybę spałaszował, w kaftan do spania się przebrał i - w jednym łóżku z rodzeństwem - do snu się ułożył.
Rano wstał rzeźki i wesoły.
Przed dom wyszedł, na całą okolicę spojrzał, rodziców i rodzeństwo zawołał i ogłosił, że:
CHŁOPIEC: - Jutro rano za horyzont wyruszam !:)
OJCIEC: - Co to jest ten "zahoryzont"?
CHŁOPIEC: - Widzisz ten dom tam za drzewami ?
OJCIEC: - Widzę
CHŁOPIEC: - To jest horyzont. A za tym domem widzisz cokolwiek ?
OJCIEC: - Nie
CHŁOPIEC: - No właśnie. Nie widzisz, bo to już jest za horyzontem. Daleko. Po za zasięgiem twojego wzroku. I ja tam idę. Idę tam, gdzie jeszcze nigdy nie byłem ale wiem, że tam też jest życie. Mieszkają tam ludzie i wszystko, co na planecie Ziemia się znajduje. Inne niż u nas, ale jest.
OJCIEC: - A po co tam idziesz ? Źle ci z nami ?
CHŁOPIEC: - Nie, ale chcę poznać to wszystko czego nie znam, bo jest daleko i stąd zobaczyć tego nie mogę
MATKA: - Widzisz ? A mówiłam ci że nasz syn jest mądry i na światowca wyrośnie !:)
OJCIEC: - No nie wiem. Tutaj masz wszystko. Rodzinę, dom, przyjaciół, a tam nie wiesz co cię czeka
CHŁOPIEC: - Nie martwcie się o mnie. Nowych ludzi poznam i kto będzie chciał, to go na naszą ziemię przyprowadzę.
Ludzi mieszka tu niewielu, a ziemi jest tyle, że dla nowych przyjaciół wystarczy. Podzielimy się z nimi i wspólnie będziemy tu pracować, budować nowe domy i nasze miasto rozwijać. Zgadzacie się ?
OJCIEC: - No nie wiem
MATKA: - Zgadzamy !:)
Kawał drogi przebył, zanim do ostatniego miasta przybył, żeby do pójścia z nim do jego rodzinnego miasta ludzi namówić.
Do gospody wszedł, o miejsce do spania poprosił, umył się, przebrał i do stołu - żeby posiłek spożyć - usiadł.
A że wczesna godzina jeszcze była i w gospodzie gości mało i miejsce mógł sobie wybrać, więc przy oknie usiadł i ruch uliczny obserwować zaczął.
Ale długo sam nie siedział, bo dziewczyna - która też w tej gospodzie się zatrzymała - do niego się przysiadła.
Zbytnio urodziwa nie była, ale widać było, że w swojej półuśmiechniętej twarzy tajemnicę jakąś skrywała.
DZIEWCZYNA: - Jesteś podróżnikiem ?
CHŁOPIEC: - Tak. A ty podróżniczką ?
DZIEWCZYNA: - Tak. Z której strony przyszedłeś ?
CHŁOPIEC: - Z tamtej
DZIEWCZYNA: - A ja z przeciwnej. Długo idziesz ?
CHŁOPIEC: - Tak. W wielu miastach już byłem, w których namawiałem ludzi, żeby ze mną do mojego rodzinnego miasta poszli i je razem ze mną rozbudowywali
DZIEWCZYNA: - Nikogo z tobą nie widzę, to ci się chyba nie udało ?
CHŁOPIEC: - Udało się. Tylko umówiliśmy się, że jak z ostatniego miasta będę do domu wracał to wtedy z odwiedzonych wcześniej miast wszystkich będę zabierał
DZIEWCZYNA: - To duży ten dom mieć musisz że tylu ludzi w nim pomieścisz
CHŁOPIEC: - Dom mój nieduży, ale ziemi niezamieszkałej dookoła tyle, że dla każdego wystarczy. I woda głęboka blisko. A tam gdzie jest woda i powietrze świeże, tam jest i życie
Posiłek zjedli, chwilę jeszcze pogadali i każde do swego pokoju poszło.
Następnego popołudnia znowu przy tym samym stole usiedli.
DZIEWCZYNA: - I co ? Udało się ?
CHŁOPIEC: - Tak. Mam nawet więcej ludzi niż się spodziewałem
Zjedli posiłek w milczeniu.
A kiedy gospodarz napitki im podał, dziewczyna kubek odsunęła i ze swoim tajemniczym półuśmiechem na twarzy do chłopaka mówi
DZIEWCZYNA: - Daj mi swoją dłoń, to cud ci pokażę. Tylko zaufać mi musisz. Ufasz mi ?
CHŁOPIEC: - Ufam
I chłopiec dał swoją dłoń dziewczynie.
Ona dłoni uważnie się przyjrzała i nim chłopak się zorientował, nóż w środek jego dłoni wbiła.
DZIEWCZYNA: - Widzisz ? Nie boli. A i krwi ani kropli nie ma. Widziałeś kiedyś taki cud ?:)
CHŁOPIEC: - Rzeczywiście !:) Gdzie się tego nauczyłaś ?
Dziewczyna nóż ze środka dłoni chłopca wyjęła i ze swoim tajemniczym półuśmiechem na twarzy dłoń jego ucałowała.
Wieczorem, kiedy gospodarze spać już poszli, dziewczyna i chłopiec za stołem przy świecach usiedli i - w milczeniu - na siebie patrzyli.
Po jakimś czasie
DZIEWCZYNA: - Pójdę z tobą :)
CHŁOPIEC: - To najlepsze co mnie mogło do tej pory spotkać. Jesteś taka dobra, taka rezolutna. Przy tobie wszystko jest takie proste :)
Kiedy do rodzinnego domu chłopca zabrany po drodze tłum ludzi dotarł matka, ojciec i rodzeństwo wszystkich serdecznie przywitali.
Każdemu miejsce do spania zapewnili, a chłopiec - po krótkim odpoczynku - razem z ojcem ryby dla wszystkich poszli łowić
OJCIEC: - Ty będziesz każdemu ziemię przydzielał ?
CHŁOPIEC: - Każdy dostanie po takim samym kawałku. Zagospodaruje go wedle własnego uznania, ale ma to zrobić tak, żeby innym życia nie utrudniać
OJCIEC: - Ale nie każdy budować potrafi
CHŁOPIEC: - Przyprowadziłem ludzi, z których każdy co innego robić umie. Będą sobie pomagać i od siebie się uczyć
OJCIEC: - A co z dziećmi ?
CHŁOPIEC: - Będą się przyglądać i od dorosłych uczyć
OJCIEC: - A kobiety co będą robić ?
CHŁOPIEC: - Uczyć. No i mozaiki, naczynia i inne przedmioty do domu każdego potrzebne wspólnie z dziećmi i mężczyznami produkować
OJCIEC: - A ci młodzi, wiesz ? Ci mężczyźni i kobiety, ci wrażliwi na piękno jak o nich powiedziałeś, co będą robić ?
CHŁOPIEC: - Oni, razem z uczonymi szkołę pomogą wybudować. A potem będą sztuk pięknych w tej szkole nauczać
OJCIEC: - O wszystkim pomyślałeś :)
TAK, o wszystkim :) Dzięki niej. Bez niej nie dałbym rady
OJCIEC: - To zupełnie tak, jak ja bez twojej matki :)
Kiedy już miasta rozbudowali i każdy to, co do życia potrzebne posiadał, chłopiec nad głęboką wodę poszedł, na piasku się położył i o przyszłości rozmyślać zaczął.
I wtedy coś niezwykłego się stało. Ktoś chmury rozsunął, a chłopcu wnętrze Nieba się ukazało. A w nim wszyscy byli.
Bogowie - planet opiekuni, anioły, a w dalszych rzędach wszystkie postaci wybitne, które Niebo zamieszkują, jak i " zwykli" ale zacni ludzie.
A po środku Nieba Zeus siedział.
Cherubini - nad głowami bogów się poruszając - z życzliwością do chłopca się uśmiechali, a wszyscy brawo mu bili.
A wtedy Zeus do chłopca przemówił
ZEUS: - Ja, Zeus, ogłaszam że imię Jezus chłopcze ci nadaję. I chcę żebyś wiedział, że my tu wszyscy w Niebie, pełni podziwu za to, czego na Planecie Ziemia dokonałeś jesteśmy. Dlatego miejsce obok nas masz zapewnione !:) Bo tak już jest, że w historii świata te epoki zaszczytne miejsce zajmują, w których prym nauka wiedzie.
Po tej krótkiej, acz wzniosłej, Zeusa przemowie cherubini kurtyną chmur Niebo "zamknęli", a chłopiec dalej na piasku leżał i nie wiedział. Sen to ? Czy jawa
Reinkarnacja w DNA się znajduje.
Każda żywa istota - wraz z genami - podczas porodu ją dostaje. Stąd też powiedzenie się wzięło, że
niedaleko pada jabłko od jabłoni (ale nie tej rajskiej, tylko na Planecie Ziemia przez Człowieka
wyhodowanej).
Są jednak przypadki, w których w danej rodzinie czy społeczności - w nowym pokoleniu - "odmieniec" się
pojawia i wtedy - odwieczne rodu czy społeczności pytanie - słyszy: w kogo to się wrodziło ?
Ale są też i tacy, którzy teorię na ten temat taką mają, że owi "odmieńcy", za pomocą Nieba mocy
sprawczej, która chcąc danej rodzinie czy społeczności los zmienić, duszę - do danej istoty (podczas
porodu) przypisaną - na inną zamienia, "anomalie" genetyczne tym samym w: rodzie, społeczności czy
też całej populacji powodując
Tymczasem
WIEKI PÓŹNIEJ
Pod koniec listopada roku 2025 nastąpił moment historyczny, a więc też uroczysty, bo:
państwa w Unii Europejskiej zrzeszone przyznały Polsce miliardy złotych, a także list intencyjny z przedstawicielem Rządu RP, Ministrem finansów Andrzejem Domańskim szef ESA (European Space Agency) Dyrektor Generalny, Joseph Aschbacher, w Bremie podpisali.
Tak więc, Ludzie kochani !:), Polska będzie mieć nie tylko większy niż dotychczas wpływ na projektów realizowanie (rozwoju badań kosmosu dotyczące) ale i duży (łoj duży) udział w korzyściach z tych badań płynących. Bo:
- Polska jest faktycznie zainteresowana dużo poważniejszym udziałem w pracach ESA - powiedział Jakub Ryzenko, szef Centrum Informacji Kryzysowej w Centrum Badań Kosmicznych PAN (Polska Akademia Nauk), a Rada Ministerialnej Europejskiej Agencji Kosmicznej starania i chęć konstruktywnej współpracy Polski doceniła i list intencyjny mamy !:)
a wraz z nim:
- miliardy na nowe inwestycje
- miliardy na prace naukowe
- miliardy na zatrudnienie nowych, odpowiedzialnych i ambitnych osób, które będą projekty współtworzyć
Po prostu: bajadera !:)
jak to młodzież mówi





Dzieci Kosmosu
KASIA: - Świetny pomysł
Dzwoni telefon psycholożki Kasi
KASIA: - Cześć pani profesor !:) Jedziesz już do nas ?
PROFESORKA: - Tak, niedługo będę, ale zapytaj Naczelną czy mogę przyjechać z moim szefem
KASIA: - Łoł, a co wy macie się ku sobie ?:)
PROFESORKA: - Nie, głuptasie :) On chce się z tobą spotkać
KASIA: - Ze mną !?
PROFESORKA: - Oj, zapytaj Naczelną
NACZELNA: - Słyszę, przyjeżdżajcie
Do mieszkania wchodzą: Koleżka, Iwo i Igor
KOLEŻKA: - Kupiliśmy miksy. Jedno pudełko owocowych, jedno śmietankowych, jedno kakaowych
NACZELNA: - To pudła, a nie pudełka :) Bardzo dobrze zrobiliście
DOMINIKA: - Daj, przygotuję
NACZELNA: - Ani mi się waż. Dzisiaj ja wszystko robię
Dzwonek do drzwi. Otwiera mąż Naczelnej. Wchodzi profesorka z szefem profesorem
PSYCHOLOŻKA KASIA: - A ! To my się znamy z uczelni :) tylko nie wiedziałam, że pan jest jej szefem
PROFESOR: - Mam to szczęście i ten zaszczyt pracować z tą wybitną panią profesor :)
NACZELNA: - O ! Takich dżentelmenów to my, kobiety wprost uwielbiamy :)
PROFESORKA: - Skoro już sobie "nakadziliśmy", to poznajcie profesora od biofeedbacku
PSYCHOLOŻKA KASIA: - A, czytałam. Bardzo jest to interesujące
PROFESORKA: - I bardzo przyszłościowe
NACZELNA: - Tak ? To nadstawiam uszu
DOMINIKA: - tylko proszę takim zwykłym, nienaukowym językiem nam to wyjaśnić, żebyśmy my, prości ludzie wszystko zrozumieli
PROFESOR: - Dobrze, "prości ludzie" :) Postaram się mówić jak najprościej umiem :)
Naczelna u siebie w gabinecie czyta tekst Dominiki:
CZARY MARY I NAUKA
La Peyrere'a coś tknęło.
Z łóżka wyskoczył, za biurkiem się rozsiadł i księgi jął studiować.
- No tak ! Przeczuwałem, że coś jest na rzeczy
Rano, gdy z Nieba gwiazdy zdjęto i do niebiańskiego skarbca schowano, La Peyrere do światłych kolegów swych pobiegł i mówi:
- bo gdyby egipskie ciemności naprawdę istniały, to nowe życie przez wszystkie te lata powstać by nie mogło. Bo w ciemności nowe życia nie powstają
- to jak kolega te "egipskie ciemności" zinterpretuje
- niezrozumieniem pojęcia
- co kolega ma na myśli ?
- ano to, że w egipskich piramidach ciemność panuje, bo światło gwiazd do ich wnętrz nie dociera
- a co to ma do rzeczy ?
- to, że do bogów w nocy się modlono. I robiono to nie w świątyniach, tylko w egipskich piramidach, żeby z duszami zmarłych bezpośredni mieć kontakt
- a dlaczego nie w świątyniach ?
- bo świątyń takich, jakie my znamy wówczas nie było. W tamtych czasach piramidy świątyniami - w naszym, współczesnym rozumieniu - były. W nich się do bogów i świętych modlono. A czyniono to poprzez kontakt z zabalsowanymi zmarłych ciałami, których dusze nocami do piramid przybywały, żeby Egipcjan modlitw wysłuchać i z tego, co się na Ziemi dzieje w Niebie zdać relację
- a dowody uczone kolega ma na to ?
- nie
- to tezy tej za wiarygodną przyjąć nie możemy !
- a czy wy, koledzy moi uczeni wielce, dowody macie, że wasze tezy przez was ogłaszane zawsze słuszne są i niepodwarzalne ?
Wśród zgromadzonych milczenie nastało.
Potem szmer oburzenia przez salę się przetoczył, aż wreszcie jeden z oponentów tezy La Peyrere'a krzyknął:
- to herezja ! Do lochu go posłać !
No i posłano.
Więziono go tam i torturowano tak długo, aż nie tylko tezy swej się wyrzekł, ale i z przynależności do Protestantów zrezygnował.
- A czy teza Jego prawdziwa była ?
- Tego nie wiadomo. Bo jej przeciwnicy o to się postarali, żeby owa teza do nikogo się nie przedostała. Wszystkie więc zapiski i książki La Peyrere'a spalono, a jego samego z grona uczonych wykluczono. Ale:
gdy ze skarbca gwiazdy wyjęto, żeby - jak co noc firmament ozdabiały - uczony za biurkiem się rozsiadł i tezy nowe jął układać
Naczelna dzwoni do Dominiki.
NACZELNA: - No cześć :) przeczytałam. Ile będzie tych tekstów ?
DOMINIKA: - A co ? Znudziły się ?
NACZELNA: - Nie. Czytelnicy je lubią. Ale nie wiem na kiedy planować publikację tych drugich
DOMINIKA: - Po wakacjach będą gotowe
NACZELNA: - Kocham cię
DOMINIKA: - Z wzajemnością :) A jak ci powiem, że Zoja załatwiła nam exclusive z poczytnym Francuzem, to będziesz mnie bardziej kochała ?:)
NACZELNA: - Teraz to cię już uwielbiam !:)
DOMINIKA: - To nara :)
Stół w sali konferencyjnej, przy którym siedzi kilkanaście osób
PROFEROR-mówca: - Najpierw wam powiem, że do współpracy przy biofeedbacku pozyskałem mądrą, doświadczoną psycholożkę. A to dzięki Helence, która zna psycholożkę Kasię od wielu lat. Wy chyba też zresztą ją znacie, bo od niedawna prowadzi w naszej uczelni zajęcia z psychologii klinicznej, to jest jej bio
PROFESORKA: - Tak, znamy się z Kasią. Bo jak przygotowywała się do pisania książki, to przyszła do mnie na konsultacje i jak zaczęłyśmy gadać, to ta nasza naukowa rozmowa przerodziła się w przyjaźń
PROFESOR I: - "Baby" tak mają :) A ona w biofeedbacku jest dobra ?
PROFESOR-mówca: - Żeby wiedzę na ten temat w jednym małym palcu miała, to nie powiem, aż tak nie, ale jest świetna w przygotowywaniu badań i pracach nad innowacjami. A dlaczego pytasz ?
PROFESOR I: - Bo biofeedback taki, jaki ty proponujesz, nie do końca mi się podoba, czy raczej: nie do końca jestem przekonany do twoich propozycji
PROFESOR-mówca: - A wiesz, że ja też nie ?
Pozostali profesorowie życzliwie się roześmiali
- Przynajmniej szczere wyznanie
- Jak się ma klasę, to się tak reaguje
- Pewnie, że tak
PROFESOR-mówca: - Dlatego zaprosiłem do współpracy panią Katarzynę i was poprosiłem o spotkanie, bo wiem że żeby Wydział działał bez zarzutu - a co do tego, że jest on niezwykle potrzebny wszyscy się zgodzimy -
PROFESOROWIE: - No raczej !
PROFESOR III: - Jak i cała kognitywistyka
PROFESOR II: - Jak na razie za pomysł stworzenia tego Wydziału zbieramy same dobre recenzje
PROFESOR-mówca: - i chcę zaproponować, żebyśmy wspólnie przygotowali plan, który będą realizować studenci
PROFESORKA HELENA: - Będzie on polegał na przygotowaniu studentom tematów, które opiszą po przeprowadzeniu badań. Są młodzi, mają na wiele spraw inne spojrzenie od naszego, no i będzie cenne połączenie wiedzy z praktyką. Tak żeśmy to z profesorem ukartowali :) i - jak się domyślacie - mamy już gotowe tematy, które chcemy z mami skonsultować. Ale to nie znaczy, że jeśli któryś z was zaproponuje swoje, to lista jest zamknięta i nie będzie miał takiej możliwości
PROFESOROWIE III i IV: - Bardzo dobry pomysł ! Niech pracują w terenie, zdobędą doświadczenie, a my pomożemy im w dotarciu do naszych koleżanek i kolegów, gdyby młodzi chcieli ich rad
PROFESOR-mówca: - Świetnie !:) To ja to akceptuję
PROFESORKA HELENA: - Ja też. A wy ?
Patrzy prosto w ekran.
CZARY MARY I NAUKA
Już w bardzo dawnych czasach siedem rodzajów magii wymyślono.
Ale ja o jednej tylko Wam opowiem. Bo o takich, jak: czarna czy biała magia wszyscy właściwie słyszeli albo wiedzę na ich temat mają.
Natomiast o gendu tylko ja wiem.
Ale zanim gendu wam opiszę, kilka innych - do przemyślenia dla was - krótkich "prowokacji" :), mianowicie:
1. Skoro przyjąć - na wiarę - że Bóg Człowieka na swoje podobieństwo stworzył, to Bóg ma przechlapane. Bo to znaczy, że jest: złośliwy, wredny, nielojalny, chciwy, okrutny, leniwy, oszust, itd. A jedyną między Nim a Człowiekiem różnicą jest - podobno - to, że Bóg jest - podobno - nieśmiertelny, a życie ludzkie to tyle (tylko), co powiedzieć jeden (Szekspir).
Dlatego moja religia, to: kultura, sztuka, nauka.
One niczego na mnie - po za myślenia koniecznością - nie wymuszają, tylko uczą.
O przeszłości, teraźniejszości, przyszłości, a to przecież jest w życiu potrzebne.
Może nie każdemu, ale mnie tak.
2. W czasach prehistorycznych podziału na dni świeckie i święte nie było, bo żadnych religii wtedy - poza magią i obrzędami - nieznano
3. Reinkarnacja w DNA się znajduje.
Każda żywa istota - wraz z genami - podczas porodu ją dostaje. Stąd też powiedzenie się wzięło, że niedaleko pada jabłko od jabłoni (ale nie tej rajskiej, tylko na Planecie Ziemia przez Człowieka wyhodowanej).
Są jednak przypadki, w których w danej rodzinie czy społeczności - w nowym pokoleniu - "odmieniec" się pojawia i wtedy - odwieczne rodu czy społeczności pytanie - słyszy: w kogo to się wrodziło ?
Wtedy teorie na ten temat się pojawiają, że owi "odmieńcy", za pomocą Nieba mocy sprawczej, która chcąc danej rodzinie czy społeczności los zmienić, duszę - do danej istoty (podczas porodu) przypisaną - na inną zamienia, "anomalie" genetyczne tym samym w: rodzie, społeczności czy też całej populacji powodując
4. Odkryć dokonują tylko Ci, którzy dostrzec potrafią to, czego inni nie widzą.
Mimo, że wszyscy na to samo patrzą
W sali wykładowej Naczelna ze studentami.
NACZELNA:- Wasze zdania ?
STUDENT:- Mnie to się kojarzy z jednym z tekstów Kierkegaarda, o tym że "w ogóle pociąg do samotności oznacza u człowieka, że duch w nim istnieje i jest miernikiem tego, jaki to jest duch. Często bzdurzący nie-ludzie i współ-ludzie, nie czują pociągu do samotności w tym stopniu, bo są papużki nierozłączki; od razu umierają, gdy zostają sami; jak małe dziecko trzeba ukołysać do snu, tak tamci potrzebują towarzyskiej kołysanki, aby móc jeść, pić, spać, modlić się, itd." A przecież religijność to nie to samo, co pobożność
NACZELNA:- Wytłumacz różnicę
STUDENT:- Religijność określa przynależność do danego Kościoła, a pobożność to duchowość. To jest to, co określa się mianem mistycyzmu
STUDENT I:- A to nie to samo co dewocja ?
STUDENT:- Nie. Dewocja to z kolei stan umysłu. Przyjmowanie wszystkiego "na wiarę", bez zastanowienia i refleksji nad tym, czy coś jest - albo może być - prawdopodobne, czy nie. Odwieczne klepanie tych samych regułek, wyuczonych w kościele czy w innych "religijnych" miejscach. A przecież zgodzisz się ze mną, że liczba godzin spędzonych w kościele nie przekłada się na liczbę dobrych uczynków i stąd biorą się nieporozumienia i niezrozumienie, a człowiek - w sposób bardziej czy mniej nieświadomy - staje się wówczas niewolnikiem. Niewolnikiem danej idei, religii. Niewolnikiem "wąskiego" myślenia, niezależnie czy dotyczy ono świeckości czy świętości
NACZELNA:- A pytanie ?
STUDENT:- Czy my, ludzie, lubimy być niewolnikami ?
Do sali wykładowej wchodzi Dominika
DOMINIKA:- Witajcie kochani, dawno nie widziani :)
NACZELNA:- Super że jesteś, bo odpowiesz na jedno, arcy ważne pytanie
DOMINIKA:- Jakie ?!:)
STUDENT:- Czy my, ludzie, lubimy być niewolnikami ?
DOMINIKA:- To żeś mnie zagiął ! A skąd takie właśnie pytanie ?
NACZELNA:- Przemyślenia po przeczytaniu tekstu i cytatu Kierkegaarda
DOMINIKA:- Ale ja Kierkegaarda już tyle lat temu czytałam, że dużo nie pamiętam. Chociaż pamiętam, że po przeczytaniu jednego z jego tekstów przyszło mi na myśl, że bóg - opiekun Ziemi jest strasznie zachłanny. Bo skoro ingeruje w życie ludzi, to jest to nie fair. Bo po śmierci każdego z nas wszystkie dusze będą jego, to przynajmniej na Ziemi powinien zostawić nas w spokoju. I dlatego bardziej skłaniam się ku tezie, że on załatwianie ziemskich spraw zostawia nam, Ziemianom. Ale następne zajęcia będziecie mieć z Utopii, to zapytajcie filozofa. On na pewno wam odpowie. A ja przyszłam z dwiema wiadomościami
STUDENTKA:- Mam !
WSZYSCY:- Co ?!
STUDENTKA:- Religijność i pobożność. Tym mnie zainspirowaliście i mam !:)
Temat do dyskusji.
Dlaczego wieszcz Adam
WSZYSCY:- Ojej ! Nie masz czegoś oryginalszego ?
STUDENTKA:- Mickiewicz zresztą, napisał Dziady, jak wszyscy wiemy, ale częsci: drugą, trzecią, czwartą, a pierwszej nie ?
STUDENT:- Tego do dziś znawcy literatury nie wiedzą
STUDENTKA:-- To ja wam powiem.
Jakie jest pierwsze przykazanie ?
STUDENT:- Ale czyje ?
STUDENTKA:- W 10 przykazaniach, głąbie :)
STUDENT:- Tylko nie po pseudonimach proszę :)
STUDENTKA:- Nie będziesz mieć bogów cudzych przede mną
STUDENT:- A no tak. I co z tego ?
STUDENTKA:- To, że Romantyzm Polski był, jak już tu powiedzieliście, strasznie i religijny i pobożny. W ten sposób wyrażano patriotyzm, bo Polski na mapie świata wtedy nie było, jak wszyscy wiemy, to każdy w ten sposób swój patriotyzm wyrażał
STUDENT:- No nie wmówisz mi, że wieszcz Adam był pobożny :) Gieciki, absynt, te sprawy :)
STUDENTKA:- On może i nie, ale społeczeństwo było, to on się w mainstream wstrzelił i zrobił tak. Bogu co boskie, a wiec pierwszą część, a sam wziął na klate części: II, III, IV
STUDENT:- Że niby taki skromny i "pobożny" ?:)
STUDENTKA:- Oj dobra. Jak uważacie, że to głupi pomysł to już nic nie powiem
STUDENT:- Oj nie obrażaj się, "głąbie" :) Przecież sama powiedziałaś, że to temat do dyskusji :)
NACZELNA:- To zróbcie z tego teksty i mamy Temat do dyskusji. a teraz dajcie Dominice powiedzieć te wiadomości
DOMINIKA:- Są dwie i obie dobre. Pierwsza taka, że będziecie mieli praktyki u Olega i Olgi, a druga że później wszyscy jedziecie do Francji na zajęcia z nieskrępowanego milczenia
STUDENT:- "Nieskrępowane milczenie"? A dokładniej ?
DOMINIKA:- Pojedziesz to się dowiesz :)
